
Pyłek pszczeli zaczęłam pić dzięki mojej kochanej Babci 🙂
Chyba nigdy o tym nie wspominałam, ale moje zdrowe odżywianie wyssałam z mlekiem matki. Mama zawsze gotowała zdrowo, chudo i krótko. Nie pamiętam, żebym jako dziecko wraz z siostrą objadała się słodyczami, czy dostawała je w nagrodę za dobre oceny, sprzątnięty pokój czy za dobre zachowanie. Nie prosiłam też nigdy w sklepie by mama kupiła mi lizaka czy czekoladki. Owszem były u nas słodkości, mama piekła wspaniałe drożdżówki, a na urodziny zawsze był tort bezowy. Obiad Mama zawsze robiła chwilę przed posiłkiem, nie odgrzewało niczego z dnia poprzedniego, a gdy czasem był to dzień przed zapełnieniem lodówki to zawsze umiała zrobić coś z niczego.
Wracając do zakupów to też zasada była taka – lepiej mniej, a częściej, bo jedzenie ma być świeże. Gdy czegoś zabrakło to szło się do sąsiadki, która miała pole i mieliśmy na obiad płody prosto z ziemi.
Jedzenia robiło się też tylko tyle by starczyło dla wszystkich i nie zostawało na później. Trochę inaczej ma się kwestia z Babcią, która lubi gotować dużo. Tłumaczy to tym, że urodziła się w czasach gdy nie było za dużo jedzenia.
Tak więc dzięki mojej Mamie jem zdrowo, gotuję krótko, do każdej potrawy wkładam serce tak jak ona.
Jem bardzo intuicyjnie, to dzięki niej nauczyłam się korzystać z kopalni jaką jest mój umysł i intuicja. Słucham się potrzeb swojego ciała i kieruje się intuicją, także gdy jem. Dziękuję Mamo! To Ty byłaś początkiem moich zdrowych nawyków, które ja przekażę kolejnym pokoleniom 😉
Wracając do Babci, to również ona interesuje się zdrowym jedzeniem. To dzięki niej poznałam Pana Ziębę i piję witaminę C (lewoskrętną), opowiada mi o chorobie tarczycy, na którą cierpi i mówi o naturalnych metod jej pokonania – to jest temat na przyszły post 😉 i dzięki niej poznałam pyłek pszczeli.
Co prawda nie jest on zbyt smaczny, dlatego Babcia poradziła bym zalewała dwie łyżeczki tych granulek wodą i zostawiała na noc, aż się rozpuszczą – są wtedy lepsze w przełykaniu 😉 mają specyficzny smak, niby słodki, ale niestety i mdły. Krótko mówiąc, nie wszystkim to przejdzie przez gardło 😉 ale od czego są blendery, można je dołożyć do koktajlu i wtedy są mniej wyczuwalne.
Teraz kilka informacji o pyłku. Kwiaty produkują pyłek, następnie jest on zbierany przez pszczoły, mieszany z odrobiną śliny i nektaru, z którego robią takie małe kuleczki/granulki i na odnóżach pszczół trafia on do ula. Stanowi on pokarm dla pszczół, bo jest bogaty w białko, tłuszcze, sole mineralne, witaminy, kwasy organiczne i hormony. W jego skład wchodzi ponad 250 różnych związków chemicznych!
Pyłek pszczeli ma mnóstwo zalet:
– wzmacnia odporność organizmu,
– reguluje metabolizm, pozwala na zrzucenie kilogramów, ale też u osób słabych wzmacnia apetyt,
– zwiększa poziom żelaza we krwi, czyli pomaga przy anemii,
– ma bardzo korzystne działanie na wątrobę – osłania ją przed toksynami, a także ułatwia odnawianie tkanki wątrobowej,
– zmniejsza nerwowość, rozdrażnienie, wspomaga leczenie depresji,
– świetnie działa na psychikę, wzmacnia koncentrację,
– jest bardzo pomocny przy leczeniu alergii, zwłaszcza kataru siennego i astmy,
– powinno się go stosować po stanach zawałowych, problemów z nadciśnieniem czy problemami z krążeniem,
– działa na stany zapalne jamy ustnej,
– pomaga przy biegunce, przy chorobie wrzodowej,
– wyciągi z pyłku kwiatowego zwiększają wydzielanie insuliny. Pyłek spożywany przez chorych na cukrzycę skutecznie pomaga obniżyć poziom cukru we krwi,
– poprawia ostrość widzenia, jest to skutek dużej zawartości ryboflawiny (wit. B2).
Należy go przyjmować rano, na czczo. Chociaż znalazłam też informacje o spożywaniu go 3 razy dziennie przed posiłkiem. Okres stosowania to około 1-3 miesiące, dobrze jest robić kurację wiosną i jesienią.
Można też z niego robić maseczkę na twarz np. dodając jajko i miód. Jeszcze nie próbowałam 😉 Kuracja nie jest kosztowna, no i nie trzeba jej stosować non stop.
Zdecydowałam się na picie tego pyłku bo jest źródłem białka, a w związku z tym, że nie jem mięsa to jestem w stanie uzupełnić dietę o wege białko 😉
To jak, spróbujecie?